Menu Zamknij

Od mieszkańca lądu do marynarza

Scenarzysta: Anki Palerby Hjelmqwist

W Marina di Ragusa na Sycylii, czyli w porcie, w którym teraz zimujemy, często słyszymy różne historie o tym, jak ludzie zostali żeglarzami długodystansowymi i trafili tutaj. Czasami dzięki przekonaniu, że "to brzmi jak wspaniałe życie" i bez wcześniejszego doświadczenia żeglarskiego. Dla innych jest to marzenie, które pielęgnowali przez długi czas, a następnie pozwolili mu się rozwinąć.

Tweet
Udostępnij
Udostępnij
Pinezka
Udostępnij
Udostępnij

Zanim poznałem mojego kapitana, nigdy nie marzyłem o zostaniu żeglarzem długodystansowym i życiu na łodzi. Z pewnością nie przepadałem za łodziami i uważałem, że żeglarze to wyjątkowa rasa. Nie było też nic pociągającego w przebywaniu w przechylonej łodzi na wietrze, daleko na morzu.

Ale jak zostałem żeglarzem długodystansowym i jak się tu znalazłem?

Oczywiście przyczyniły się do tego różne czynniki. Po pierwsze, poznałem kapitana z własną łodzią, który żeglował latem przez większość swojego życia. Potem przyszły lata wakacyjnego żeglowania, jak to bywa dla nas, mieszkańców północy, z ograniczoną liczbą tygodni wolnego i pogodą, która często pozostawia wiele do życzenia.

Z biegiem lat narastała tęsknota za życiem z dala od codziennej harówki "koła chomika", często wypełnionej frustracją z powodu braku czasu. Po naszych wakacyjnych tygodniach spędzanych na morzu każdego lata, zacząłem tęsknić za przebywaniem na łonie natury przez wiele dni i odczuwaniem wiatru na twarzy.

Jednak z roku na rok coraz bardziej dręczyła mnie świadomość, że musiałem urodzić się na niewłaściwym kontynencie! Beznadziejnie nieprzyjazny klimat, w którym wylądowałem, nienawidzę zimna, a zarówno zimno, jak i ciemność zabijają mój duch każdej zimy.

Zachód słońca na morzu

Ale wezmę to z góry; Landlubber i skaut morski                                                               

Kiedy nas opisuję, to zazwyczaj za pomocą słów takich jak słońce i księżyc, emocje i rozsądek lub całkowite przeciwieństwa. Dwoje ludzi nie mogłoby się bardziej różnić, ale cały czas uczymy się od siebie nawzajem i musimy nieustannie ćwiczyć komunikację, aby zrozumieć sposób myślenia drugiej osoby.

Janne i Anki w ogrodzie botanicznym na Maderze 

Pomimo dzielących nas różnic, jest jedna zasadnicza rzecz, która nas łączy; kochamy zarówno pokój oraz Przygoda na pokładzie naszej łodzi. Magiczna kombinacja, którą otrzymujemy jako żeglarze długodystansowi.

Jestem Kolbäckaren, mieszkaniec Västmanland, który dorastał na koniu i który zawsze kochał podróże. Pomimo całkowitego braku tego rodzaju ekscytacji w okresie dorastania, jako dorosły próbowałem skoków ze spadochronem, miałem cztery motocykle, zjeżdżałem na nartach za granicą i zdobyłem licencję nurka.

W relacji z moim kapitanem jestem tym nieustraszonym, z przepustnicą na dole i tym, który wpada na fantastyczne pomysły, które idealnie powinny być wdrożone wczoraj. Być może nie zawsze mam dużo cierpliwości i konsekwencji, ale ćwiczę to.

Mój kapitan pochodzi z Hammarö niedaleko Karlstad i żegluje odkąd dołączył do skautów morskich w wieku dziesięciu lat. Jest inżynierem, który pracował nad zadaniami, w których bezpieczeństwo jest najważniejsze, a w życiu prywatnym jest również ćpunem bezpieczeństwa.

W naszym związku to on jest hamulcem ręcznym, tym, który sprawdza fakty, który odrabia pracę domową i obliczenia, i który lubi nosić zarówno szelki, jak i pasek. I spadochron. I poduszkę powietrzną. Trudno znaleźć bezpieczniejszego kapitana na pokładzie i zawsze istnieje plan B - a często także C. Robienie rzeczy, których wcześniej nie robił, może być dla niego trudne, a brak planu może narazić go na duży stres.

Anki i Janne na pokładzie Lazy Frog, zdjęcie: Hans Fridén

Ja sam zacząłem żeglować, gdy poznaliśmy się w 2012 roku. Łatwo więc pomyśleć, że żeglarstwo długodystansowe było wielkim marzeniem Janne, ale tak nie było. Latem mógł dalej żeglować po archipelagu sztokholmskim i był z tego bardziej niż zadowolony.

Dlatego minęło trochę czasu, zanim zrozumiał, że mówię poważnie, gdy rok po roku, pod koniec każdych wakacji żeglarskich, mówiłem "Nie, znów wypływamy w morze! Nie płyniemy do domu!", gdy dziób jachtu był ustawiony naprzeciwko naszego portu w jeziorze Mälaren. Powoli marzenia zaczęły rosnąć, co by było, gdybyśmy mogli wziąć wolne w pracy i wyjechać na cały rok!

Kapitan uznał, że najpierw musimy odrobić "pracę domową", zanim będziemy mogli planować dalej. Zaczęliśmy płynąć dalej i przez otwarte morze. Gdy po raz pierwszy płynęliśmy na Gotlandię, było to zarówno duże, jak i bardzo ekscytujące uczucie. Janne wcześniej żeglował tylko przybrzeżnie, a ja cały czas miałem chorobę morską.

Żeglowaliśmy nocą i do innych krajów, ale bliżej niż te, o których marzyłem. Jednego lata opłynęliśmy archipelag Wysp Alandzkich, następnego Estonię i Łotwę, a w kolejnym roku popłynęliśmy na Litwę, do Kaliningradu i Polski. Zdobyłem certyfikat żeglarza przybrzeżnego, a Janne wziął udział w kursie Oceanseglarna. Zmieniliśmy łodzie i powoli przeszliśmy od marzeń do planów.

Magiczne niebo na morzu

Leniwy alias Grodan

W 2018 roku znaleźliśmy naszą łódź "Żegluj daleko i długo", nazwaną wtedy Filippa III. Jest to Dufour 385 GL z 2005 roku i znajdowała się w Karlstad, mieście dzieciństwa kapitana. Dla niego powrót na stare wody był jak retrospekcja.

Popłynęliśmy nią do domu przez jezioro Vänern, przez Göta Älv do Göteborga, a następnie wzdłuż szwedzkiego i duńskiego wybrzeża. Zgodnie z planem, stocznia w południowej Szwecji zajęła wszystkie wakacyjne tygodnie tego lata. Przez cały ten sezon łódź nosiła nazwę Åbäket, ponieważ kapitan uważał, że jest znacznie bardziej giętka i trudniejsza w manewrowaniu niż nasza poprzednia łódź, Hanse 331. Jednak żeglowała dobrze i powoli, ale pewnie podbiła nasze serca.

W następnym roku nasza nowa łódź została nazwana Lazy (+ emoji żaby), zarówno dlatego, że jest to zabawna nazwa, ponieważ zawsze kochałem żaby, ponieważ jest to francuska łódź i ponieważ jezioro Mälaren jest popularnie znane jako Morze Żab. Naturalnie żaba stała się nowym przydomkiem naszej dumy.

Żaba w porcie na Skale Gibraltarskiej

Rok urlopu

Chociaż zaczęliśmy czuć się mentalnie przygotowani, było to ciężkie ze względu na wszystko, co trzeba było naprawić przed wyjazdem. Mieliśmy wiele piłek w powietrzu, takich jak prośba o urlop, znalezienie i załatwienie ubezpieczenia zarówno dla nas, jak i dla łodzi, wyposażenie Froga w niezbędne rzeczy, opróżnienie domu z "niepotrzebnych" rzeczy i rzeczy osobistych, przeniesienie kota, wynajęcie domu, pożegnanie z bliskimi i tak dalej. Ostatni samochód został sprzedany na nabrzeżu na kilka godzin przed wyjazdem!

Równolegle z tym wszystkim kontynuowaliśmy naszą regularną pracę w pełnym wymiarze godzin prawie do wylotu i przenieśliśmy się na pokład dopiero w dniu wylotu. Z perspektywy czasu jest to coś, czego zdecydowanie odradzam. Dobrze jest mieć datę wylotu, ale bardzo pomogłoby nam zarówno przeniesienie się na pokład, jak i zakończenie pracy jako pracownicy znacznie wcześniej.

W końcu nadszedł czas, aby wyruszyć, z "Na południe!" jako jedynym planem podróży. Byliśmy na urlopie od pracy przez 13 miesięcy i od dawna tęskniliśmy za przygodami na morzu i wszystkimi nowymi środowiskami, doświadczeniami i spotkaniami na lądzie.      

Teraz byliśmy tam - w samym środku snu! - i było tak cudownie, ciężko, ekscytująco, wspaniale i interesująco, jak myśleliśmy i mieliśmy nadzieję! Opuściliśmy Västerås i popłynęliśmy wzdłuż wybrzeża Atlantyku na Wyspy Kanaryjskie, gdzie przezimowaliśmy, a następnie skierowaliśmy się ponownie na północ przez Maderę i na Morze Śródziemne.

Żaba na kotwicy na Ibizie

Lubię gotować, a w idealnej sytuacji gotowanie powinno być bezstresowe. Kiedy zaczęliśmy razem żeglować, pomyślałem, że nie ma powodu, aby jeść gorzej na pokładzie niż na lądzie, pomimo kuchenki gazowej z tylko dwoma talerzami. Udostępniałem codzienne aktualizacje w mediach społecznościowych i było tam wiele zdjęć jedzenia. "Kiedy pojawi się książka kucharska o łodzi?" było ciągłym pytaniem od różnych obserwatorów i to rozbudziło moje pragnienie napisania książki z przepisami dla żeglarzy.

Byłem również ciekawy, co inni żeglarze jedzą na morzu. Mój pomysł na książkę opierał się na idei dzielenia się przepisami różnych żeglarzy, a jednocześnie opowiedzenia trochę o ludziach, którzy za nimi stoją. Kiedy więc spotkaliśmy innych żeglarzy, poprosiłem ich o pożyczenie mi swoich ulubionych przepisów. Nie myśląc wcześniej o napisaniu książki kucharskiej, pojawił się pomysł, a przede wszystkim nagle miałem czas na jej napisanie! Tak więc teraz, w marcu 2025 roku, moja żeglarska książka kucharska "Najlepsze wskazówki żywieniowe Ruff Witch", opublikowany przez Vibery Press.

Na targu w Ragusie

Rok na pokładzie pozostawił niezatarte wrażenie. Już wtedy miałem nadzieję, że na dobre porzucimy codzienne życie w domu, ale tak się nie stało. Opuściliśmy Grodan na hiszpańskim wybrzeżu Costa del Sol na przyszłe wakacje i polecieliśmy do domu, aby wrócić do naszego poprzedniego życia na dwa lata.

Tak to się potoczyło. Tęsknota za światem zewnętrznym wciąż powracała. Tęskniłem za życiem w środku pogody, wiatru i natury, podobnie jak mój kapitan. Przynajmniej raz w tygodniu zadawaliśmy sobie pytanie "Co my tu robimy?". Po wielu kalkulacjach zdaliśmy sobie sprawę, że możemy sobie pozwolić na odejście, mimo że nie osiągnęliśmy jeszcze wieku emerytalnego.

Dalsze wynajmowanie domu było jednym z elementów tego równania, a kontynuowanie pracy w niepełnym wymiarze godzin online drugim. Na początku września 2024 roku porzuciliśmy codzienne życie i życie w Szwecji i podpisaliśmy umowę, bez daty końcowej!

Wizyta z delfinami, Wyspy Kanaryjskie

Życie na pokładzie

Szybko przyzwyczajasz się do życia na pokładzie. Wkrótce zaczynamy rozpoznawać wzorce ruchów drugiej osoby i staje się to jak cichy taniec. Żeglowanie jest zwykle przyjemnością, z nieograniczonym czasem możemy czekać na wystarczająco dobrą pogodę, aby żeglowanie było dobre i bezpieczne - i równie wspaniałe jak żeglowanie jest wpływanie do portu.

Cała naprzód!

Ten pierwszy rok na pokładzie nauczył mnie, jak ważny jest czas spędzany samemu i to było to, za czym najbardziej tęskniłem, kiedy się rozstawaliśmy. Teraz, gdy zimą stacjonujemy w tym samym porcie, dbam o to, by robić rzeczy na własną rękę i wiem, że to również dobrze robi mojemu kapitanowi, gdy czasami jesteśmy osobno. Jednocześnie wspaniale jest mieć wspólne zainteresowania i razem znajdować nowe hobby.

Czytałem, że żeglarze długodystansowi żeglują średnio dziesięć procent czasu i z pewnością jest to prawda. Jeśli pozostajesz w tej samej marinie przez długi czas, pojawia się wiele nowych możliwości, zupełnie innych niż wtedy, gdy jesteś w ciągłym ruchu.

Zaczęliśmy chodzić kilka razy w tygodniu w grupie z ludźmi z różnych krajów. Innym moim zainteresowaniem jest gra w padla. Tutaj również jesteśmy dynamiczną grupą z różnych zakątków świata. Jeśli jesteś otwarty i potrafisz przejąć inicjatywę, możliwości są nieograniczone. Najważniejszą rzeczą jest jednak bycie człowiekiem na tak, ponieważ to otwiera wiele nowych drzwi.

Gang rekinów zbierający dzikie szparagi, Sycylia 

Czy tęskniliśmy za życiem w domu, odkąd "wysiedliśmy"?

Nie, ani przez chwilę nie tęskniliśmy za stresem codziennego życia, ani za zimnem i ciemnością. Jasne, tęsknimy za naszymi bliskimi, ale kiedy się spotykamy, czerpiemy pociechę z wysokiej jakości spotkań towarzyskich w zupełnie nowy sposób. Każdy podejmuje wysiłek i poświęca czas na naprawdę być w stanie jak najwięcej udzielać się społecznie.

Oprócz posiadania więcej czas wysokiej jakości z tymi, których kochamy, nagle staliśmy się MILIONERAMI na czas! Ponieważ inni żeglarze długodystansowi, których spotykamy, są w tej samej sytuacji, możemy pielęgnować nasze nowe przyjaźnie i poznawać się znacznie szybciej niż wtedy, gdy spotykamy nowych przyjaciół w Szwecji.

W przeciwieństwie do tego, co przypuszczaliśmy wcześniej, szybciej jest mieć wartościowe relacje z innymi, w życiu, które wybraliśmy teraz! A w końcu, czy nie o to właśnie chodzi w życiu?

Nasz dom w Marina di Ragusa, Sycylia

Śledź Anki tutaj:

Sverige

Anki Palerby Hjelmqwist

Anki jest niezależną pisarką, autorką i cyfrowym trenerem życia, która uwielbia podróżować. Mieszkała w różnych krajach, takich jak Liban, Polska, Egipt i Maroko, a później została pełnoetatowym żeglarzem długodystansowym (pomimo nawracającej choroby morskiej!), Po spotkaniu swojego męża Janne. Na swojej łodzi Lazy Frog żeglowali ze Szwecji wzdłuż wybrzeża Atlantyku, przez Wyspy Kanaryjskie i Maderę, a obecnie są na Morzu Śródziemnym, na Sycylii. Dołącz do jej przygód, zarówno na lądzie, jak i na morzu!

Zapisz się do naszego newslettera